Zespół VHS prezentuje singiel „I tak”

Po bardzo dobrze przyjętym singlu „Na marne”, który ukazał się wiosną tego roku, przyszła pora na kolejną muzyczną odsłonę zespołu VHS – utwór „I tak”.
„I tak” to fuzja naszego VHS-owego brzmienia oraz doświadczenia i pomysłów Kuby Galińskiego, który odpowiada za produkcję tego utworu. Współpraca ta nadała temu numerowi nieco taneczności i lekkości, zachowując przy tym to na czym nam zależało najbardziej, jej charakter – mówi Maciej Rembikowski,wokalista zespołu. Lirycznie to słodko-gorzka opowieść inspirowana doświadczeniami z okresu pandemii, kiedy byliśmy zmuszeni zamknąć się z najbliższymi osobami w czterech ścianach i całkowicie przemodelować swoje życie – dodaje.‌Z pozoru beztroski utwór opowiada o relacji, a przede wszystkim o momencie, w którym zdajemy sobie sprawę, że nie chcemy jej kontynuować, ale nie potrafimy o tym głośno powiedzieć. Wpadamy w pułapkę, tłumimy emocje, przez co nawarstwia się poczucie obojętności.Singiel w serwisach streamingowych:
https://e-muzyka.ffm.to/vhsitak

Jak człowiek musi być obojętny, aby śmiech, krzyk i płacz nie robiły na nim wrażenia? To ostateczny znak jakiegoś końca albo nowego początku. Czas zacząć przenosić wyobrażenia i to co kreujemy w głowie na świat, który nas otacza. Zawsze chciałeś żyć dla siebie sam. Koniec z milczeniem, a wszystko się zmieni – komentuje Dominika Ślusarska, która była odpowiedzialna za przełożenie tej historii na obraz.‌Za zdjęcia, które powstały w połowie września w kilku lokalizacjach w Poznaniu, odpowiada Adam Nurek.

Teledysk ukazuje niejako dwa światy głównego bohatera – ten zewnętrzny, w którym uczestniczy on mimo woli, z wyraźną obojętnością na to, co dzieje się wokół niego, oraz ten wewnętrzny, pełen koloru, abstrakcji i emocji. Ten drugi, wewnętrzny świat wykreowała Dominika Ślusarska, która oprócz wyreżyserowania klipu, stworzyła barwną tekturową scenografię.

Teledysk:

VHS balansuje na pograniczu wielu gatunków, starając się umykać klasyfikacji i unikać szufladkowania ich muzyki. Niektórzy mówią, że można ich szukać w okolicy skrzyżowania electro popu i indie rocka. Wczoraj tam byli, ale oni sami nie wiedzą, gdzie poniesie ich jutro. Często w swoich muzycznych podróżach zapuszczają się w lata 90., a nawet 80. i choć sentyment do tych czasów jest raczej domeną pokolenia ich rodziców, to jednak oni sami bardzo dobrze się w tym klimacie odnajdują. Starają się znaleźć kompromis pomiędzy klasycznymi inspiracjami tamtych lat a tym, co nowe i świeże. Młodzi, zdolni, przebojowi, lekko sentymentalni, z przejawami zaburzeń opozycyjno-buntowniczych, wyznawcy kolorowego ortalionu i praktycy łamania konwenansów.