Wulkan bluesowej energii w Katowicach!

Słynny hymn Neila Younga „Keep On Rockin' In The Free World”, zagrany na bis przez Hannah Wicklund i jej zespół The Steppin' Stones zwieńczył trzydniowy maraton z bluesem w stolicy Górnego Śląska. Wyprzedany do ostatniego miejsca piątkowy koncert w sali NOSPR, około pięciu tysięcy fanów bluesa w „Spodku”, znakomicie przyjęte przez publiczność występy artystów zza Oceanu, zwycięstwo Silesian Hammond Group w konkursie na Małej Scenie – tak w skrócie można podsumować tegoroczną edycję kultowego festiwalu.

Bluesowe święto rozpoczęło się w późny czwartkowy wieczór spotkaniem z Kidem Andersenem w katowickim „Novotelu”. Gitarzystę The Nightcats, kompozytora i producenta w jednej osobie –  przepytywali Jan Chojnacki i Ryszard Gloger. Artysta zaskoczył prowadzących i publiczność spontanicznym zaproszeniem do wspólnego występu wirtuoza harmonijki ustnej i wokalistę Ricka Estrina oraz Derricka „D’Mar” Martina. Zaimprowizowany naprędce koncert wywoła aplauz wśród widzów, a perkusista The Nightcats pokazał, że wcale nie potrzebuje rozbudowanego zestawu do wykonywania swojego fachu. Wystarczy własne ciało…


    W piątek, Rick Estrin & The Nightcats – już w pełnym składzie i z pełnym instrumentarium – zaczarowali publiczność w sali koncertowej NOSPR. Gorąco przyjęty został również solowy popis – z niewielką pomocą muzycznych przyjaciół – Irka Dudka. Pod wrażeniem koncertów oraz samego gmachu NOSPR-u byli również Victor Wainwright i muzycy jego zespołu The Train. Dzień później odpalili prawdziwą muzyczną petardę na scenie „Spodka”. Dali rewelacyjny, ekspresyjny koncert, a nominowany do nagrody Grammy Wainwright udowodnił, że nawet bez mikrofonu doskonale radzi sobie ze śpiewaniem.


    Sobota w „Spodku” rozpoczęła się od koncertów rodzimych kapel, wybranych przez Radę Artystyczną Festiwalu, którzy na Małej Scenie walczyli o główną nagrodę konkursu – 5 tysięcy złotych oraz występ na Dużej Scenie. Laureatem okazał się Silesian Hammond Group.
Po godzinie 15.00 Dużą Scenę zainaugurowali Irek Dudek & Jan Chojnacki, a na scenie pojawili się Christine & The Blues Drags. Po raz kolejny tego dnia, ale już na głównej scenie, mogli zaprezentować się laureaci Małej Sceny. Sporą dawkę bluesa na wysokim poziomie zaproponowali też Willie Mae Unit, Blackberry Brothers i Blues Junkers.


    Koncerty gwiazd zza Oceanu rozpoczęła Lindsay Beaver, która tuż po swoim występie spotkała się z najmłodszymi uczestnikami Rawy Blues. Pozowała do wspólnych zdjęć i podpisywała prace plastyczne, wykonane przez maluchów podczas warsztatów na antresoli „Spodka”.


    Bluesową ucztę na najwyższym poziomie zaserwowali także publiczności: charyzmatyczny gitarzysta Daniel Castro, po raz trzeci czyli James Blood Ulmer, któremu towarzyszył rockowy wizjoner Vernon Reid. Na deser zagrała i zaśpiewała młoda, utalentowana artystka zza Oceanu – Hannah Wicklund z grupą The Steppin’ Stones, która udanie połączyła w swoim godzinnym secie bluesową zadumę i rockowy czad. Artyści – mimo zmęczenia – chętnie spotykali się po koncertach z fanami.


    W „Spodku” – jak co roku – bawiło się kilka pokoleń fanów dobrej muzyki, w tym sporo rodzin. Dzieci i młodzież do 15 roku życia, mogła wejść na festiwal za darmo – oczywiście pod opieką dorosłego.
    Za rok jubileuszowa, czterdziesta edycja Rawa Blues