Pat Metheny zapowiada dwie płyty!

Dwa albumy z renomowanej wytwórni Nonesuch, prezentujące genialnego Pata Metheny’ego ukażą się 6 maja 2016 roku. Pierwszy, to płyta „The Unity Sessions”, nagrana przez dowodzony przez Pata wspaniały zespół Unity Group. Drugi, to płyta znakomitego amerykańskiego jazzmana pochodzenia wietnamskiego, Cuonga Vu, nagrana z udziałem Metheny’ego, nosząca wymowny tytuł „Cuon Vu Trio Meets Pat Metheny”.

The Unity Sessions

 

 

Obywie płyty łączy jedno – są efektem tak lubianych przez Pata Metheny’ego kolaboracji z innymi artystami. „The Unity Sessions” powstała dzięki współpracy Amerykanina z perkusistą Antonio Sanchezem, saksofonistą Chrisem Potterem, basistą Benem Williamsem i multiinstrumentalistą Giulio Carmassim, czyli muzykami tworzącymi Unity Group. Materiał zawarty na tym wydawnictwie został zarejestrowany na żywo przez Pat Metheny Unity Group i wcześniej ukazał się na DVD. Na płycie zapisano 13 kompozycji, w tym jedną napisaną wspólnie przez Pata i Ornette’a Colemana oraz standard Raya Noble’a. Nagrań dokonano w niewielkim klubie na Manhattanie.

Zapowiedź „The Unity Sessions” można obejrzeć tutaj:

 

 

„Cuong Vu Trio Meets Pat Metheny” z kolei, to efekt współpracy ze znakomitym triem dowodzonym przez trębacza Cuonga Vu, który przed laty współpracował z Pat Metheny Group, jak i chociażby z Davidem Bowie i Laurie Anderson. Ten album wypełniło pięć kompozycji autorstwa Cuonga, jedna Metheny’ego, jedna Andrew D’Angelo. Oprócz Vu i Pata utwory nagrywali basista Stomu Takeishi oraz perkusista Ted Poor.

Cuong Vu Trio Meets Pat Metheny

 

„Od lat rozmawialiśmy z Cuongiem o takim projekcie” – mówi Pat Metheny. „Choć bardzo cenie jego wkład w to, co nagrywał mój zespół, zawsze byłem ciekawy, co by się stało, gdybym to ja dołączył do jego grupy. Cuong przygotował na ten album świetne kompozycje, spotkaliśmy się na kilka dni w Nowym Jorku i szybko, spontanicznie wszystko nagraliśmy”.

 

Cuong Vu nie pozostaje dłużny, jeśli chodzi o obsypywanie komplementami. „To, co Pat zrobił podczas sesji nagraniowej było nieprawdopodobne. Pociągnął kompozycje w zupełnie inną stronę. Dopasowaliśmy się jako trio do jego brzmienia, on do naszego i w efekcie powstała unikatowa całość” – zapewnia trębacz.